
Brytyjskie wybory przez ponad stulecie opierały się na zasadzie zaufania i prostocie: wyborca podawał nazwisko, dostawał kartę, a następnie wybierał kandydata ołówkiem. Nie okazywał żadnego dokumentu. Na tym tle Elections Act 2022 stała się istotnym zerwaniem z modelem organizowania wyborów, który od XIX wieku definiował brytyjską demokrację. Najmocniejszym wyrazem tej zmiany stał się obowiązek okazania dokumentu tożsamości ze zdjęciem w lokalu wyborczym, po raz pierwszy w wyborach powszechnych obejmujących całe Zjednoczone Królestwo.
Co zmieniła ustawa
Reforma była kompleksowa: zmieniła relację Komisji Wyborczej z rządem, poddając ją „oświadczeniu o strategii i polityce”, co krytycy uznali za osłabienie jej niezależności, zaostrzyła reguły głosowania korespondencyjnego, zniosła 15-letni limit dla wyborców mieszkających za granicą oraz zmieniła system wyboru burmistrzów i komisarzy ds. policji. Ale to wymóg identyfikacji ze zdjęciem stał się jej symbolem i punktem zapalnym. Realizowano go już podczas wyborów lokalnych w 2023 r. i parlamentarnych w lipcu 2024 r. Odsetek wyborców, którym ostatecznie nie wydano karty do głosowania z powodu braku akceptowanego dokumentu, był niski (ok. 0,25% w 2023 r. i 0,08% w 2024 r.), ale koszt reformy nie rozkładał się równomiernie: częściej dotykał osób młodszych, uboższych, osób z mniejszości etnicznych oraz osób z niepełnosprawnościami.
Brytyjski wyjątek na mapie świata
Rewolucyjny charakter zmiany widać dopiero w perspektywie porównawczej. Spośród 47 państw europejskich Wielka Brytania należała do bardzo wąskiej grupy państw, które nie wymagały dokumentu tożsamości ze zdjęciem przy głosowaniu w lokalu wyborczym na skalę całego kraju. W skali globalnej obraz jest jeszcze wyraźniejszy: ok. 70% państw wymaga dokumentu ze zdjęciem lub danych biometrycznych, kolejne kilkanaście procent wymaga dokumentu bez zdjęcia, a tylko nieliczne, do których należała Wielka Brytania, opierają się wyłącznie na podstawowych danych osobowych.
W tym sensie ustawa dokonywała instytucjonalnej konwergencji, zbliżając Wielką Brytanię do dominującej na świecie praktyki administracyjnej. Zwolennicy argumentowali, że brak takiego wymogu był anomalią, a jego wprowadzenie to po prostu dołączenie do grona pozostałych dojrzałych demokracji.
Intencje zmiany
Brytyjska debata o voter ID nie dotyczyła wyłącznie samej treści zmiany prawnej, lecz przede wszystkim tego, czemu ma ona służyć. Przeciwnicy w Wielkiej Brytanii nazwali reformę „rozwiązaniem w poszukiwaniu problemu”: potwierdzone przypadki podszywania się pod wyborcę w lokalu były marginalne, a poważniejsze ryzyka nadużyć wiązano raczej z głosowaniem korespondencyjnym i presją środowiskową w społecznościach lokalnych. Doświadczenie amerykańskie, gdzie przepisy dotyczące identyfikacji wyborców od lat są polem walki partyjnej, pokazuje, że ich wpływ na wynik wyborów bywa niewielki, ale znaczenie symboliczne jest ogromne. Spór sprowadza się do napięcia między dwiema wartościami: bezpieczeństwem (uczciwością) procesu a jego dostępnością. Co istotne, badania pokazują, że poparcie dla obowiązku ID opiera się raczej na przekonaniu o skali oszustw niż na faktycznym ich występowaniu.
Pierwsze lata obowiązywania reformy pokazują, że ten rdzeń reformy okrzepł. Mimo krytyki obowiązek ID przetrwał zmianę rządu w 2024 r. i stał się elementem nowego status quo (?) w ramach brytyjskiego prawa wyborczego. Niektóre elementy ustawy zostały tymczasem zlikwidowano – m.in. w 2026 r. ustawowo przywrócono system Supplementary Vote w wyborach burmistrzów i komisarzy do spraw policji, odwracając jedną z najbardziej widocznych zmian Elections Act 2022.





